Przygotowania do Women`s Run 2011 / Treningi

Running Queen powróciły z koronami na głowach ;)

Jeszcze bez koszulek Running Queen 😉

Kobiecym krokiem z Hamburga – tak ładnie Bartek zatytułował artykuł podsumowujący naszą wyprawę życia.Tymi słowami zacznę też moje podsumowanie. Celowo piszę „wyprawa życia”, bo zapewne nie szybko przytrafi mi się podobny wyjazd, możliwość przeżycia takich emocji no i najważniejsze –  poznania wspaniałych dziewczyn, z którymi o bieganiu można rozmawiać bez przerwy 🙂

Wylatując wcześnie rano z Warszawy do Hamburga miałyśmy możliwość zwiedzenia w piątek trochę miasta. Ładne, ale sprawiało wrażenie trochę pustego, mimo wakacji. Może wszyscy przygotowywali się do biegu.

Agnieszka w pięknym stylu przekroczyła linię mety

Sobotę, dzień startu, spędziłyśmy całą w StadtParku, gdzie odbywał się bieg. Park robił wrażenie, bo poza wielkością uwagę przykuwał okrągły budynek planetarium, zbiorniki wodne, ogrody botaniczne, przeogromne trawniki, na których nie tylko można było spotkać grających w piłkę ludzi ale też piknikujące rodziny.

Ale wracam do biegu. Najpierw był start na dystansie 5 km, który biegły Karolina i Agnieszka. Dziewczyny świetnie dały sobie radę pozostawiają za plecami setki Niemek. Kiedy dziewczyny biegły nie sądziłam, że będę im zazdrościła świecącego słońca, ponieważ ok. 5 minut po starcie biegu na 8 km zaczął tak padać deszcz, że momentami nic nie było widać. Całe szczęście, że miałam na głowie czapeczkę – w przeciwnym razie deszcz padałby bezpośrednio na twarz. Taka pogoda utrzymywała się przez około 15 minut, a później wyszło słońce, jakby nigdy nic.

Do mety dobiegłam cała przemoknięta. A sam bieg? Wydaje mi się, że udało mi się utrzymać przez praktycznie całą jego długość to samo tempo. Na początku z przerażeniem patrzyłam jak mijają mnie kolejne dziewczyny. Później sytuacja się odwróciła, bo część z nich później wyprzedziłam wyprzedziłam 🙂 Do mety dobiegłam z czasem 43 minuty i zajęłam 280 miejsce. Może nie jest to super rewelacyjny wynik, ale daje mi dużą motywację do dalszej pracy i poprawy wyniku.

Radość niekontrolowana ;) Agata też na mnie czekała po biegu, tylko Bartek nam się zagubił i nie mamy takie zdjęcia, czego zazdrościmy Karolinie i Agnieszce

Radość niekontrolowana 😉 Agata też na mnie czekała po biegu, tylko Bartek nam się zagubił i nie mamy takie zdjęcia, czego zazdrościmy Karolinie i Agnieszce

Zresztą był to tak naprawdę mój pierwszy bieg, w którym i dystans i czas zostały dokładnie zmierzone. Wierzę, że teraz będzie tylko lepiej. A znając mój upór tak będzie.

Jednocześnie nie chcę, aby bieganie stało się jakąś rywalizacją na czasy. Ma to być przyjemność, tak jak było do tej pory. Ma też dawać radość. A radość jest wtedy, kiedy nie muszę robić nic na siłę, bo tak trzeba lub żeby się komuś pokazać.

Zresztą wydaje mi się, że wiele dziewczyn, które biegły w Hamburgu właśnie takie mają podejście do biegania. Bo żeby biegać, nie trzeba mieć figury modelki (jak to przeczytałam w komentarzach przed chwilą) tylko serce i chęć do zmiany swojego życia. A to było tam widać. Radość tych dziewczyn, które dobiegały na metę kilkanaście minut po faworytkach była nieporównywalnie większa od radości zwyciężczyń. Dlaczego? Odpowiedź chyba każdy zna.

Dziękuję tym, dzięki którym mogłam przeżyć te niesamowite chwile, i dziewczynom, z którymi mogłam te chwile dzielić. Życzę nam tyle, a nawet więcej wytrwałości w przyszłości.  A z Agą widzimy się na maratonie w przyszłym roku??

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Reklamy

One thought on “Running Queen powróciły z koronami na głowach ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s