Treningi

Bez szału, ale i tak się cieszę :)

Pobiegłam, przebiegłam i zwyciężyłam – sama ze sobą. I to jest najważniejsze. Może nie jest to czas, którym można chwalić się na lewo i prawo, ale to co mi się udało, to przebiec tą dyszkę równym tempem i bez bólu więzadeł w kostce.

Zajęłam miejsce, oj dalekie … bo 8484, a w kategorii K30: 477. Tak mi się trochę włącza czasami myślenie, że można było szybciej, lepiej. I że może następnym razem to będę chciała poprawić czas. Ale z drugiej strony, miała to być fajnie spędzona niedziela i była.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s