Imprezy biegowe / Treningi

Fantastyczny bieg nocą po Warszawie, czyli She Runs The Night

Po biegu wcale nie czułam zmęczenia. Za to przez cały dzień po biegu doskwierało mi niewyspanie. 

Przed biegiem

Organizatorzy biegu zadbali o nie tylko o to, aby trasa i doping były jak najlepsze. Przed biegiem dla wszystkich biegaczek otwarte było miasteczko biegowe, w którym można było pomalować paznokcie, pod okiem stylisty dobrać strój sportowy czy wyciszyć się na leżaku (choć trochę za zimno było na leżenie).

Jednak największą atrakcją była ścianka, na której można było zrobić zdjęcie, również w obecności przystojnych mężczyzn ubranych w smokingi (którzy później wręczali medaliki za ukończony bieg).

Niektórzy narzekali, że do miasteczka mogły wejść jedynie uczestniczki biegu. Dobrze to czy źle. Sama nie wiem. Choć domyślam się, że gdyby było całkowicie otwarte mógłby zrobić się niemały bałagan.

Bieg, trasa, doping

Tak jak pisałam na początku, wcale nie zmęczyłam się tym biegiem. Atmosfera, doping i trasa sprawiły, że biegło się fantastycznie. Nawet podbieg – którego się bałam – przebiegłam bez zadyszki. O dziwo, nawet pod koniec podbiegu przyspieszyłam 😉 A ostatnie 500 m i zbieg z górki sprawiły, że prawie każda z dziewczyn rozpędzona wpadała na linię mety.

Na trasie były dodatkowe trzy pętle, z których przebiegłam tylko pierwszą, ale tylko dlatego że biegnąc trzymałam się prawej strony i trudno było przebić się przez tłum, aby skręcić w ich kierunku – po pierwszej coraz mniej dziewczyn wydłużało sobie dystans. Ominął mnie więc wyścig na 60 m (na ostatniej pętli tuż przed metą), na którym (nie ukrywam) bardzo mi zależalo 😦

Rekompensatą bez wątpienia było samo wbiegnięcie na linię mety oświetloną na różowo, bieg po czerwonym dywanie no i sam medal – nietypowy jak na biegowe medale, bo w formie naszyjnika. Ciekawa odmiana. I jak tu nie czuć się jak gwiazda?

Kasia Nosowska i jej koncert

Tuż po biegu na uczestniczki czekała jeszcze jedna niespodzanka – występ Kasi Nosowskiej z zespołem HEY. Fantastyczny. Zresztą jak zawsze. Ta kobieta nie musi na scenie robić nic poza śpiewaniem, żeby ludzie dobrze się bawili.

Pozytywne emocje

To co mnie ucieszyło na starcie to to, że bieg od początku nastawiony był na zabawę i radość,  a nie rywalizację. Zresztą chyba u kobiet gen rywalizacji nie jest dominujący – tak jak w przypadku mężczyzn. Może dlatego na trasie rzadziej było widać osoby przepychające się czy krzyczące. Choć, nie ukrywam, że na tracie było dość ciasno i czasami pojawiała się niespodziewana przeszkoda w postaci nagle zawiązującej sznurowadło dziewczyny lub biegnącej jakimś dziwnym slalomem.

Ale mimo wszystko, wieczór uważam za udany. Niżej kilka zdjęć zrobionych z telefonu i „zagarniętych” z fotomaraton.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s