Imprezy biegowe

Zimno, wiatr i padający śnieg w oczy – czyli po biegu na Chomiczówce

bieg-bielan-run-jaro-run

Zdjęcie „ukradzione” z FB od Run Jaro Run

Takie warunki atmosferyczne panowały dzisiaj podczas Biegu o Puchar Bielan na 5 km i Biegu Chomiczówki na 15 km. Chyba przyzwyczajeni przez ostatnie tygodnie, że tegoroczna zima zimą nie była, dzisiaj narzekaliśmy – a to, że zimno, a to że śnieg. No cóż. Mimo to atmosfera podczas biegu była gorąca jak zawsze. I to nie tylko za sprawą ciepłej kawy, herbaty czy grochówki z woskowego garnka z dymiącym kominem.

Biegliśmy razem we trójkę: ja, Kinga i Jacek (na zdjęciu obok) w Biegu o Puchar Bielan na 5 km. Nikomu nie było w głowie aby się ścigać i bić rekordy. Udało nam się ukończyć bieg w czasie 31 minut, po krótkim zwolnieniu z powodu rozwiązanego sznurowadła w moim bucie oraz dolegliwości kręgosłupowych Jacka.

Po przekroczeniu mety otrzymaliśmy nie tylko medale, ale też folie termiczne. Po przykryciu się nimi było całkiem ciepło i przyjemnie. Bez problemu można było chwilę postać bez uczucia chłodu smagającego po zgrzanym ciele, szczególne po plecach.

Stojąc tak w tych foliach i rozmawiając o odczuciach po dzisiejszym biegu udzieliliśmy także krótkiego wywiadu do miesięcznika „Nasze Bielany”. Trzeba będzie wypatrywać relacji z biegu i wspólnego zdjęcia do gazety.

Przeciwsłoneczne okulary, które dzisiaj włożyłam (trochę przez przypadek, bo wożę je w samochodzie) okazały się strzałem w dziesiątkę. Śnieg, który czasami padał w oczy zatrzymywał się na szkłach. Uniknęłam dzięki temu także załzawionych oczu, które mam zwykle biegając w wietrzną pogodę.

Ze sobą wzięłam także termos z ciepłą wodą wymieszaną z sokiem cytryny i miodem. Ten ciepły, bogaty w witaminę C napój przydał się tuż po biegu.

Zaletą takiego tempa bez wątpienia było dzisiaj to, że na mecie pojawiliśmy się nie zabrudzeni błotem. Ci wszyscy, którzy biegli szybko, mieli nie tylko nogi, ale i plecy całe zachlapane wodą z solą.

Na Chomiczówce biegałam pierwszy raz i chyba dlatego, cały czas czułam się tak jakbym się gdzieś zgubiła. Krążyliśmy osiedlowymi uliczkami raz w lewo, raz w prawo. Trasa ta trochę przypominała mi tą z Biegu Przyjaźni na Bemowie,  ale tutaj było bardziej luźno.

Za tydzień bieg w Wieliszewie. Ciekawa jestem jakie warunki będą tam panowały.

Advertisements

2 thoughts on “Zimno, wiatr i padający śnieg w oczy – czyli po biegu na Chomiczówce

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s