Gdzie biegać? / Treningi

Długie wybieganie w lesie, który dopiero poznaję

Wiadomo, dobre praktyki są po to, aby je powielać. Bo nie ma nic lepszego jak uczyć się na cudzych błędach i czerpać z dobrych rad mądrych ludzi. Tak więc ja, tropem dobrych biegaczy długodystansowych postanowiłam (już jakiś czas temu) robić długie wybiegania. Długie, czyli długo trwające – w moim wykonaniu 90-120 minut. W długich wybieganiach chodzi bowiem o czas spędzony w ruchu, a nie ilość pokonanych kilometrów.

Długo? Bardzo długo. Ale dzięki takim wybieganiom możliwe jest ukończenie półmaratonu czy maratonu bez większego bólu. Wiem o czym mówię, ponieważ pamiętam jak się czułam po pierwszym biegu, który trwał ok. 100 minut. Mięśnie w nogach bolały mnie tak, że przez kilka dni musiałam całkowicie zrezygnować z jakiejkolwiek aktywności. Dzisiaj praktycznie ten problem mnie nie dotyczy. Bolą czasami kolana, kostki … ale to zupełnie inny ból. Taki, który kilka godzin później przechodzi, a następnego dnia w ogóle się nie pamięta, że biegło się tak długo.

Poza tym, takimi długimi wybieganiami budujemy swoją wydolność tlenową i wydajność procesów produkcji energii – racjonalniej tą energią się po prostu zarządza. Wykonując takie treningi dość szybko okazuje się, że szybciej możemy pokonywać dystans, utrzymując równocześnie tętno na tym samym poziome.

uroczysko-las-sobieskiego2

Uroczysko Las Sobieskiego

Moje długie wybiegania robię ostatnio na Uroczysku Las Sobieskiego. To tam, gdzie jest wawerska ścieżka biegowa „Las Sobieskiego”, a bieg po ścieżce jest ukoronowaniem całego długiego wybiegania. Płasko, prosto, bez możliwości zgubienia się na trasie.

Dlaczego akurat tam?

  • Po pierwsze dlatego, że to po prostu las – miękkie podłoże i nie jest płasko.
  • Po drugie – to położony najbliżej mojego domu las, w którym można wybiegać 15 km bez konieczności biegania w kółko, czego po prostu nie znoszę.

Śmieję się, że bieganie po lesie o powierzchni 514 ha, którego zbyt dobrze się jeszcze nie zna, to najlepszy sposób na długie wybieganie. Kiedy się człowiek nagle zgubi, musi po prostu biec, aby znaleźć miejsce, w  którym zostawił samochód. I nie zastanawia się wtedy ile jeszcze czasu mu zostało, tylko pędzi, aby móc wrócić do domu, zanim się ściemni.

Ja ten las dopiero poznaję. Tydzień temu zgubiłam się kompletnie i wróciłam tylko dzięki temu oznakowaniu szlaku rowerowego, którego początek był niedaleko miejsca, w którym zaparkowałam samochód. Wczoraj z moją orientacją było znacznie lepiej, ponieważ ułatwiłam sobie poruszanie się po lesie i miejsca, w których mam skręcać zaczęłam oznaczać strzałkami na ziemi.

Ból w piszczelach i podbiegi

Tak naprawdę nie sądziłam, że będę w stanie biegać wczoraj 2 godziny. Kilka minut po starcie zaczęły mnie boleć mięśnie w łydkach i piszczele. Ale po dość intensywnym rozgrzaniu i rozciągnięciu nóg postanowiłam pobiec dalej i zrobić przynajmniej kilka podbiegów. I właśnie po nich nogi całkowicie przestały boleć – ból łydek przeszedł jak po połknięciu tajemniczych cudownych tabletek.

Takich miejsc do podbiegów, jak te niżej jest w tym lesie sporo. Wybierać można sobie nawet rodzaj nawierzchni – piach, ubita ziemia, trawa, korzenie drzew …

uroczysko-las-sobieskiego

Idealne miejsce na podbiegi – długość ok. 50 m i kąt nachylenia ok. 40 stopni. Było naprawdę ciężko 😉

uroczysko-las-sobieskiego3

To trochę mniej idealne miejsce do podbiegów, ale dłuższy odcinek – ok. 100 m

Advertisements

One thought on “Długie wybieganie w lesie, który dopiero poznaję

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s