Gdzie biegać?

Bieg „po” Truskawki, czyli o wyższości biegów kameralnych nad masowymi

O Biegu Truskawki po raz pierwszy usłyszałam biegając pewnej niedzieli w Kampinosie. Doniósł mi o nim oczywiście miłośnik kameralnych biegów przełajowych – Jarek, autor bloga runjarorun.com. Ponieważ ja także lubię biegać po lasach, przebijać się przez różne krzaki, pokonywać tory kolejowe czy torfowe ścieżki, to podłapałam temat Biegu Truskawki.

Zapisałam się. Bieg odbędzie się 25 maja w Truskawiu i zapowiada się bardzo fajną imprezę, bo:

  • po pierwsze, trasa jest w Kampinosie,
  • po drugie, startujących ma być ok. 250 – więc  bieg jest bardzo kameralny,
  • po trzecie, na mecie mają czekać na biegaczy truskawki – świeże.

Klimatycznie

Takie małe, kameralne biegi mają swój niepowtarzalny klimat. Organizowane są bez większego splendoru, nie dorabia się im nie wiadomo jakiej otoczki, a przede wszystkim odbywają się w przyjaznej atmosferze – bez stresów i ponaglania. To biegi bez celebrytów i opłaconych zawodników z Kenii, w których zwyciężają normalni ludzie nie zajmujący się na co dzień zawodowo sportem. A organizacji takich imprez mogliby się od nich uczyć nawet ci najwięksi, którym często niestety zwykle brakuje pokory.

Takich biegów, jak Bieg Truskawki,  jest zapewne w Polsce bardzo dużo. Wiadomości o nich rozchodzą się zwykle drogą pantoflową, a udział w nich biorą udział zwykle lokalni biegacza. Poznać można tam wyjątkowe osoby, które żyją z dala od biegowego lansu. Samoistnie stają się te imprezy wydarzeniem które integruje ze sobą ludzi, rodziny i przyczyniają się do budowy społeczeństwa obywatelskiego. A to, nie jest możliwe do osiągnięcia podczas dużych, masowych biegów.

Lokalsi wygrywają 😉

Lokalne biegi będą moim zdaniem zdobywały coraz większą popularność i zapewne będzie ich jeszcze coraz więcej. Liczę na to, że biegacze zmęczeni wielkomiejskimi i ciasnymi biegami coraz częściej będą decydować się na te mniejsze, spokojniejsze, odbywające się ciekawych okolicznościach przyrody. Będą to również biegacze, dla których liczy się nie samo bieganie na czas, ale – w równie ważnym, a może i większym stopniu – przede wszystkim spędzenie czasu w towarzystwie osób o podobnych zainteresowaniach w ciekawym miejscu.

Co poza Biegiem Truskawki?

W okolicach Warszawy polecić mogę kilka fajnych biegów, w których sama brałam udział. Są to:

  • Wieliszewski Crossing,
  • dwa biegi: Chotomowskie Powitanie Wiosny i Chotomowskie Pożeganie Lata, których organizatorem jest Michał Machnacki, prezes mojej Grupy Biegowej CHTMO,
  • Bieg Cichociemnych w Kruszach,
  • Półmaraton w Augustowie – naprawdę kameralny, bo w ubiegłym roku wzięło w nim udział ok. 300 osób,
  • w ty roku dojdzie jeszcze Bieg Truskawki.
Reklamy

2 thoughts on “Bieg „po” Truskawki, czyli o wyższości biegów kameralnych nad masowymi

  1. Zdecydowanie się z Tobą zgadzam 🙂 Bieganie w duży aglomeracjach powoli się nudzi – mimo, że spełnia swoją lifestyle’ową rolę. Jednak na co dzień tego typu biegi okazują się jedyna możliwą opcją, choćby ze względu na brak czasu. Jednak na weekend można z czystym sumieniem wybrać się za miasto aby obcować z naturą 🙂 Widać, że bieganie dostarcza Ci dużo radości 🙂 Oby tak dalej ! Pozdrawiam 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s