Gdzie biegać?

Poprawiłam swoją życiówkę w półmaratonie PPWZ im. Janusza Kusocińskiego w Błoniu

DSC_0313Kto był ten wie, kto jeszcze nie sam musi sprawdzić, jak fajną imprezą biegową jest Półmaraton Powiatu Warszawskiego Zachodniego im. Janusza Kusocińskiego. I nie piszę tych słów tylko dlatego, że udało mi się tam poprawić swój czas na „półkrólewskim” dystansie, a z powodu dobrej organizacji, fajnej trasy i naprawdę miłej atmosfery. 

Zapomniałabym wspomnieć, że na moją ocenę tego biegu wpłynęło także towarzystwo Jarka (runjarorun.com), a konkretnie to, że był moim „zającem” i doprowadził mnie do mety z czasem 2:03.

Jest mi tym bardziej miło, ponieważ takiego obrotu sprawy nie spodziewałam zupełnie. Jadąc na bieg, nie miałam żadnego celu – ze względu na trochę pobolewającą nogę, chciałam jedynie przebiec te 21 kilometrów.Tym bardziej, że biegam ostatnio bardzo mało i krótko. A tu taka niespodzianka. Teraz pozostaje mi tylko złamać w półmaratonie 2 godziny 🙂 Ale najpierw wyleczyć bolące kolano.

Sentyment do tego biegu mam i zostanie on w mej głowie na zawsze 🙂

A to nie tylko dlatego, że miałam wziąć udział w jego pierwszej edycji. Niestety podwinęła mi się noga – i to dosłownie – i zostałam uziemiona na dobrych kilka miesięcy. Chyba już teraz wiem skąd on ciągle w mojej głowie był. Podświadomie.  Okazuje się bowiem, że w takiej „powiatowej Polsce” profesjonalnie i bez zadęcia można zrobić fajną imprezę biegową.

polmaraton-blonieI co z tego, że może nie ma pięknych obiektów sportowych (takich np. jak Stadion Narodowy, który robi wrażenie prawie na wszystkich), tylko hale gimnastyczne, które remont widziały ostatni raz kilkanaście lat temu. Jest za to parking ogólnie dostępny dla wszystkich, pod tą halą właśnie, w której zlokalizowane było biuro zawodów i przebieralnia. Są krótkie kolejki do toalet, bo ilość osób biegnących nie liczy się w dziesiątkach tysięcy, choć o tym organizator pewnie marzy.

Jest za to płaska trasa – dobra do bicia rekordów (dla tych co się ścigają) i do tego malownicza, a nie prowadząca wzdłuż ekranów dzwiękochronnych. Prowadzi ona przez takie miejscowości jak: Błonie, Białuty, Wąsy Wieś, Pogroszew, Umiastów, Topolin by w Borzęcinie dobiec na metę. A na tasie doping ze strony lokalnych mieszkańców i punkty muzyczne.

Trasa oznakowana była co kilometr, a co pięć były punkty z wodą. Przygotowana była nawet kurtyna wodna, ale chyba nikt na nią nie czekał – ze względu na padający tego dnia deszcz.

Bezpieczeństwo ponad wszystko

Ratownicy medyczni byli obecni cały czas na trasie. Ja miałam wrażenie jakby cały czas jechali obok mnie. Czułam się więc bezpiecznie, w razie gdyby komuś na trasie coś się stało.

Jedyny minus to buty, bo chyba już wybiegane. Trochę otarłam sobie stopy podczas biegu. Na szczęście tylko trochę. Następnym razem będę musiała posmarować je wazeliną, aby zmniejszyć ich tarcie w bucie. Dzisiaj żałuję, że nie włożyłam moich nowych Pegasusów od Nike, ale bałam się że chyba jeszcze nie są na tyle dobrze rozbiegane. Ale się chyba pomyliłam 😦

To co? Do zobaczenia za rok na trasie!

DSC_0299

Trochę niewyraźna?

Reklamy

4 thoughts on “Poprawiłam swoją życiówkę w półmaratonie PPWZ im. Janusza Kusocińskiego w Błoniu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s