Kobieta biega

Najnowszy Post

Bieg na orientację

Albo raczej dezorientację Dzisiaj, w lesie, który wydawało mi się, że znam jak własną kieszeń, zgubiłam się. Znane mi wcześniej ścieżki nagle pozarastały, a pojawiły się nowe i to na dodatek bardziej kręte. I na dodatek co chwilę pojawiała się na nich przeszkoda w postaci ściętego przez bobry drzewa. Oczywiście to fajnie, bo urozmaicenie biegania … Continue reading »

Moje nieszczęścia ;)

  • Ja to nawet nie umiem być konsekwentna. Kilka dni temu pisałam, że robię wakacje od pisania i znowu siadam do komputera. To jednak jest silniejsze ode mnie. Nosi mnie. Oj nosi. Nie mam jak wyładować energii. Wczoraj próbowałam podbiec z garażu do domu. Zimno było. Szybko chciałam być w domu. No i zabolało. Trochę zabolało. Chodzę bez kul. Od wczoraj. Noga boli coraz mniej, ale stabilizatora jeszcze nie zdejmuję. Czuję się jeszcze niepewnie. Czekam niecierpliwie aż ta kontuzja się wyleczy. Aha, zapomniałam. Żeby jeszcze mało nieszczęść było to jeszcze hamulce w samochodzie się popsuły. Cały dzień u mechanika. Ale zrobione. Tak na prawdę nie wiem dlaczego trwało to cały dzień. Ale w Siemiatyczach to wszystko jakoś w zwolnionym tempie się toczy. W sumie po co to się spieszyć. Dokąd?
  • Już mi się wydaje, że ja nie mogę tak normalnie jak człowiek obejść się w ciągu miesiąca bez jakiejkolwiek kontuzji.  Właśnie skręciłam kostkę. I naprawdę boli. Trochę spuchła po zewnętrznej stronie kostki. Jeśli będzie bolała tak samo jutro to chyba będę musiała pójść do lekarza. Jestem na siebie trochę zła, bo mam wrażenie, że nie uważam jak biegnę. I najbardziej przykre jest to, że stało się to już w ostatniej minucie biegu, kiedy praktycznie wracałam do domu. Niestety po raz kolejny przekonałam się, że bieganie po lesie nie jest najlepszym pomysłem. Co krok czai się jakiś korzeń, szyszka, żołądź czy jakiś dół wykopany przez psa. Ech teraz leżę z zabandażowaną nogą do góry i oglądam mecz Polska-Gruzja. Powinnam chyba zrobić specjalną zakładkę: Moje kontuzje. Szybko zostałaby zapełniona.
  • To chyba złośliwość losu. Kiedy już technicznie ogarnęłam się z blogiem popsuł mi się komputer.  A może  dobrze, bo mam więcej czasu na bieganie ;) Ale jak tu notować moje postępy? (19 maja) Komputer już mam. Przywieźli go z serwisu na same biurko. Czas zabrać się za robotę ;) (20 maja)
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 200 other followers